Czy to koniec ery dyplomów? Dziś bardziej niż świadectwo z uczelni liczą się umiejętności i certyfikowane kompetencje.
Planowanie i osiąganie celów to nieustanny taniec pomiędzy marzeniami a rzeczywistością.
Szkoda tylko, w tym tańcu za często gubimy rytm i kroki ☺
Ale wcale nie musi tak być.
O planowaniu piszę i mówią sporo – w radiu, na łamach Pulsu Biznesu, bo nieustannie jestem o to pytana – więc chyba stałam się ekspertką (możesz tutaj przeczytać jeden z wywiadów >>>).
Piszę o planowaniu w kontekście działania procesowego, w duchu Kaizen, małymi krokami. Bo wówczas naprawdę zobaczysz efekty.
Wiem, że cudownie jest marzyć i upajać wizją tego, co chcesz osiągnąć. Ale jak nie rozplanujesz, rozpiszesz krok po kroku tego, co masz zrobić – to pozostaniesz przy pięknych wizjach.
A przecież cel to marzenie z datą realizacji.
Jak zatem osiągnąć sukces i wymarzony cel?
Dzisiaj mam dla Was 5 żelaznych zasad, które pomogą trzymać się wybranej ścieżki.
- Dobre określenie celu. To fundament. Cel ma być jasno i realistyczne sformułowany. Mówi się o uSMARTowieniu celu. Wtedy możemy podzielić go na konkretne etapy (procesy). Po kawałku. Małe kroki. Osadzone na linii czasu i mierzalne. Wówczas jest szansa, że nie zginą w labiryncie codzienności.
- Kaskadowanie, czyli ustalanie priorytetów. To normalne, że życie bombarduje mnogością zadań i tzw. bieżączki, więc łatwo się pogubić. Ustalając najważniejsze kroki na drodze do celu możesz się skupić na tym, co istotne.
- Koncentracja i uważność. A rozpraszacze codzienności w tym nie pomagają 😉 Skuteczne planowanie wymaga skupienia na celu, pilnowania siebie i analizowania postępów. Dlatego tak ważne jest zapisywanie etapów, takie swoje prywatne KPI 😉
- Elastyczność w działaniu. To jest generalnie bardzo przydatna umiejętność. Współczesna mimikra, dostosowanie się do zmieniających się warunków – mega potrzebne. Bo choć zaplanujesz precyzyjnie wszystko, życie i tak zaskoczy cię swoją nieprzewidywalnością. Umiejętność reakcji na zmiany i elastyczne modyfikowanie planów, ale dalej na kursie głównym, do celu. To się nazywa zwinność albo rezyliencja.
- Automotywacja, czyli nagradzanie siebie za osiągnięcia. To paliwo napędowe wszystkich działań. Wsparcie zewnętrzne jest fajne, ale wewnętrzna motywacja to jest największy dopalacz na drodze do sukcesu. Nagradzanie siebie za małe i duże postępy nadaje sens temu całemu wysiłkowi i gonieniu za króliczkiem 😉
Pamiętaj:
Małe kroki. To naprawdę działa. Jak tak „drepczę” już ponad 20 lat i dobrze mi z tym.
Łap moje 5 kroków i podziel się swoimi skutecznymi sposobami na osiąganie celów.
Pozdrawiam
Wiedźma Biznesu






