Czerwiec to miesiąc spod znaku przedsiębiorczości.
21 czerwca było jej oficjalne święto, a dzisiaj, 27 czerwca – Międzynarodowy Dzień Mikro, Małych i Średnich Przedsiębiorstw (MMŚP).
Zaliczam się do tej grupy, zatem jest okazja, by może nie tyle poświętować – co zastanowić się nad tym, co oznacza dla nie bycie przedsiębiorcą?
Dla mnie to powód do dumy.
Zwłaszcza, że działam w biznesie już 22 lata.
I ciągle mi się chce, mój gen przedsiębiorczości nie wygasa – mimo różnych perturbacji i niesprzyjających warunków dla przedsiębiorczości w Polsce.
Mój gen P został aktywowany dawno temu, na polu truskawek 😉 – kto mnie zna ten zna też całą historię 😉 a jak chce poznać – to odsyłam do książki My name is Woman…Bizneswomen (dostępna również w formie e-booka lub audiobooka), której jestem współautorką ☺
I na pewno wciąż jest bardzo aktywny, dając mi „kopa” do angażowania się w ciągle nowe przedsięwzięcia, udział w konferencjach, podcastach itd.
Przedsiębiorczość w Polsce ma jednak ciągle dość kiepski PR – ostatnio wpadł mi w ręce raport tygodnika Wprost „Wizerunek polskiego przedsiębiorcy”. I niestety – smutne z niego płyną wnioski.
Na przestrzeni zaledwie tych 35 lat polskiej przedsiębiorczości wizerunek osoby prowadzącej biznes ciągle dla wielu Polaków kojarzy się: z kombinatorstwem, cwaniactwem, sprytem.
Zamiast: z pracowitością, proaktywnością, kreatywnością czy sukcesem.
Słowo sukces to jest w ogóle dla nas bardzo problematyczny rzeczownik ☺
Nie umiemy doceniać, pochwalić, zauważyć, że ktoś coś osiągnął, wypracował.
Prowadząc firmę już ponad 20 lat widzę, że jako przedsiębiorcy jesteśmy w pewnym klinczu.
Z jednej strony: zrozumiałe oczekiwania pracowników, którzy chcieliby więcej zarabiać, krócej pracować (4-dniowy tydzień pracy rozpala wyobraźnię niektórych do czerwoności), mieć benefity, itd.
Z drugiej państwo, które słabo wspiera przedsiębiorczość, a raczej widzi tu jedynie skarbonkę, z której pieniądze płyną do budżetu. I obarcza wciąż kolejnymi regulacjami, nie dając w zamian nic. A przecież MMŚP to prawie 7 mln miejsc pracy i znaczący wkład do PKB.
I pośrodku tego my: przedsiębiorcy, którzy usiłują pogodzić wszystkie te oczekiwania i zarobić satysfakcjonujące pieniądze dla siebie i swoich rodzin.
Może to nasza polska mentalność, w której nie lubimy sukcesów innych i po prostu nasz wizerunek zawsze będzie mało pozytywny?
A może sami za mało pokazujemy blaski i cienie prowadzenia działalności?
Jestem ciekawa, co ty o tym myślisz?
Pozdrawiam
Wiedźma Biznesu






